niedziela, 27 listopada 2011

Ś ...


... niadanie ... śmietnik :) .

Obudził mnie telefon ... A. dzwoniąc właściwie :) ... ale chwilę to trwało ... zanim dotarło ... kto dzwoni ... gdzie jestem ... co się wogóle dzieje :) ... co robi to zdjęcie .

Po trzydziestu sekundach ... już byłem na dole ... na parkingu ... przy śmietniku ... nowiutki ... klinkierowy ... wczoraj hucznie otwarty :) ... A. przywiozła ... drożdżówki własnego wypieku ... na śniadanie :) ... no i chwilę pogadaliśmy ... dwie godziny ... to chwila :) ... gadaliśmy sobie że ... życie jest ciężkie :) .

... a tam w tle ... podchodzi pan ... wyciąga puszki ... podchodzi drugi pan ... ten z panią ... wyciągają puszki ... podchodzi pani ... wyrzuca śmieci ... chleb odkłada na bok ... podchodzi pan ... wyciąga puszki ... bierze chleb ... odchodzi ... podchodzi babcia ... wyrzuca śmieci ... do pojemnika na odzież ... wrzuca starannie zapakowane ubrania ... podchodzi pan ... wyciąga z kosza puszki ... idzie pani ... wrzuca do kosza śmieci ... a w nich puszki ... podchodzi pan ... wyciąga puszki ... ruch ... jak w markecie .

... życie jest ... ciężkie .

W odpowiedzi :) ...
Mogliśmy iść na górę :) ... ale A. tylko chwilkę miała :) ... no i łóżko miałem nie pościelone :) ... a najważniejsze ... nie dowiedziałby się TYLE o życiu ... o prawdziwym ... CIĘŻKIM ŻYCIU :( .

1 komentarz:

  1. drożdżówki na śniadanie mmmmm mniam, tylko po co ten śmietnik i puszki? nie mogliście pójść na góre?

    OdpowiedzUsuń