czwartek, 24 stycznia 2013
Jakoś ...
... mi się odechciało ... żartować .
Zastanawiam się ... czy pisać ... czy iść spać ... w takie dni .
Anka i Marta ... mają rację .
Dziś od rana się ... o tym przekonywałem .
Jak ... jak mam wytłumaczyć że ... że tak nie można ... że nie można patrzeć tylko na jeden ... wycinek ... spraw , sytuacji ... życia . Jak mam wytłumaczyć oczywistość ... jak ???
Wszystkim .
Nie można ... nie da się ... nie ma takiej możliwości .
Nie potrafię ... nawet ja ... ja ... który rzeczy niemożliwe załatwia od ręki ... z cudami ... zwlekam aż trzy dni .
Nie mogę być do wszystkiego ... nie mogę wszystkiego zrobić lepiej .
To dzisiejsze pęknięcie ... powinno mi pomóc ... w poddaniu się ... albo ... poukładaniu ... innych .
Nie poszedłem na basen ... znowu ... znowu nie znalazłem ... sił ... motywacji ... .
Muszę ... muszę ... w końcu ... poukładać ... wytłumaczyć ... i zostawić plecak .
Ten wczorajszy góral ... ten modrzewiowy dom ... dzisiejsze pęknięcie ... i nocny sen ... mówią ... krzyczą ... nawet to dzisiejsze-przdwczorajszo-wczorajsze spojrzenie ... TEŻ ... mówi ... mówią ... oni ... że jestem ... i będę ... i chcę być ... i wolę być ... .
Muszę ... zostawić plecak .
Cały .
Potrzebne są takie dni ... potrzebnie ... nie potrzebnie ... o nich piszę ... piszę ... bo są ... bo były ... bo tak .
Bo wystarczy jedno ... .
Bo ... śliwki .
Bo ... .
A coś wesołego ... a jakiś żart ... na koniec ... notki ...
On ... z nieba ... patrzy na maluczkiego i pyta ... Jak jest ?
Kijowo ... maluczki odpowiada wątłym głosem z nadzieją odpowiada .
Ojej ... słychać z góry .
Hej .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz