poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Nic ...
Ja sam ... nie nadążam ... Natalio . Nie nadążam ... bo stoję ... nie idę ... żyję ... w pracy ... pracuję ... choć dziwnie trochę się zrobiło ... po pracy ... gadam z Grześkiem ... odwiedzam panią Halinkę ... zaległy i przyszły czynsz Jej płacę ... Decathlon ... Auchan ... potem staję w korku na starej jedynce ... po chwili wyciągam z bagażnika CB ... dowiaduję się co ? gdzie ? dlaczego ? ... omijam korek ... wracam do " mego " miasta ... jadę obok placu ... TEGO z aniołami ... żyję ... ale jestem ... na tym placu ... wciąż .
Mówisz ... że smutne moje słowa ... powiedzmy ... że nie całkiem wesołe ... nie są czarne ... są tylko ... mało kolorowe . Rozśmieszyć ... no ... trochę ciężko ostatnio ... ale to nie znaczy że się nie uśmiecham ... słowo ... sporo ... a jak na stan ducha zważyć ... to BARDZO dużo się uśmiecham ... nie jestem smutasem ... choć jest ... mi trochę smutno .
Taki czas ... po prostu ... mało wesoły ... czas ... Ona nie ma go wcale ... ja mam go mnóstwo ... moje " stare " konie ... mówią że nie potrzebują mnie wcale ... Jej szkraby ... potrzebują Jej wciąż .
Ja ... też Jej potrzebuję ... nie ... nie by brać ... by móc dać .
Gdyby się udało ... spotkać nam ... gdzieś w połowie ... naszych codziennych dróg ... bylibyśmy ... fajną ... parą .
TAKĄ ... taką ... normalną .
Bylibyśmy ... gdyby ... ale ... nie możemy się ... " spotkać " .
I dlatego ... nie promienieję ... radością ...
... ale nie jestem ... smutasem ... marudą ... pesymistą .
Jestem ...
... nie wiem ...
... tęsknię ... chcę ...
... " żyję " .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz