niedziela, 8 lutego 2015
Spacer ...
... w górach śnieg pada inaczej ... w górach wszystko jest inne ... JEST SPOKÓJ ... w mojej głowie go nie ma ... jest bardzo niespokojnie ... jest burza ... jest też smutek i ból ... to nie był dobry pomysł ... jasne ... musiałem ... ja zawsze muszę ... spróbować ... ale to nie był dobry pomysł ... boli .
Ja wiem ze to ona ... nie tyle TO JEST ONA ... co ... TO ZDECYDOWANIE MOGŁA BY BYĆ ONA ... gdyby tylko chciała .
Niedzielny spacer ... nie na moje schodki ... space w górach ... wśród płatków śniegu ... obok ludzi ... kościoła ... nie wstąpiłem ... nie będę się modlił o cud ... cuda się nie zdarzają ... nie mi .
Za tydzień ... minie siedem dni ... postaram się iść na niedzielny spacer ... jako inny ... jako wolny ... muszę uspokoić głowę ... muszę wrócić ... otrząsnąć się ... dość do siebie PO ... popracować ... posprzątać ... zrobić pranie ... iść do kina ... I USPOKOIĆ SIĘ .
DAĆ SOBIE SPOKÓJ ... UWOLNIĆ SIĘ .
Wiem ... wiem ... nie uwolniłem się 4o lat ... ale muszę ... kurwa muszę normalnie patrzeć na świat .
Odbierać go ... NORMALNIE .
ZROZUMIEĆ ŻE NIE ... TO ZNACZY NIE .
a ja muszę się pogodzić ze jestem sam
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz