środa, 8 lutego 2012

Czas ...


Oczywiście ... nie powinienem ... pisać .

Jestem chory , zmęczony , zły ... zasmarkany ... boli mnie głowa ... nie tylko z przeziębienie ... martwię się ... i tęsknię .

Tak ... tak ... już słyszę to głupie gadanie ... jak facet ma katar ... to zachowuje się ... jakby umierał .
Chodzę do pracy ... nikomu nie marudzę ... tylko się wkurzam na siebie ... że nie jestem całkiem sprawny ... że nie jestem ... ponad to .
A praca ... mam dwadzieścia dni zaległego urlopu ... ale nie ... nie pójdę ... firma by upadła ... nie poradzili by sobie ... bez mojej ... skromnej ... hm ... poradzili by sobie ... poradzili ... tylko ja ... ja nie umiem sobie poradzić ... mam za dużo czasu ... w domu bym zwariował .
Zwariował ... właśnie Natalio ... Czy czas przyspieszam ? ... masakra ... z tym wszystkim ... sam nie wiem ... czy bym chciał ... uciec na bezludną wyspę ... i za pól roku wrócić ... czy ... wręcz przeciwnie ... z ogromnym lękiem spoglądam w przyszłość ... choćby wakacje ... jak nie pojedziemy razem ... to zwariuję ... znaczy ... jeszcze bardziej ... a bardzo możliwe ... że NIE pojedziemy ... ja sobie nie wyobrażam ... może bez Niej ... masakra .

A najgorsze ... w tym wszystkim ... jest TO ... że ja ... ROZUMIEM ... ja cholera naprawdę rozumiem ... złożoność sytuacji ... ja kurka wszystko rozumiem ... ja wiem że trzeba cierpliwości ... kurna ... wszystko ... rozumiem ... pojmuję ... WIEM .

Że warto ... też wiem ... kurna ... wszystko wiem.

Ale jest mi zajebiście źle .

Cieszę się ... że Ją poznałem ... straszni wielkiego miałem farta ... że tak się stało .

Strasznie się cieszę ... i strasznie się martwię .

Jest mi zajebiście źle ... i strasznie się cieszę ... chciałbym zatrzymać czas ... i przestawić kalendarz ... na ... wspólny czas .

Masakra .

Żyję ... i nie istnieję ... jednocześnie .

Hm ... chyba coś słyszałem ... o takim zjawisku ... schizofrenia ... hm ... masakra .

I z nosa mi leci ... jak dziecku .

... ... ... jejku ... jak mi się chce przeklinać ... bluzgać ... drzeć .

Ale nie ... ja spokojnie ... wycieram smarki ... ja cierpliwie ... czekam ... spokojnie siedzę ... uśmiecham się ... jestem ... grzeczny ... uczynny ... kulturalny ... normalnie przemiły starszy pan ... oaza spokoju .

Mówiłem ... że nie powinienem pisać ... no to ... mówię .

Tylko że ... jak o tym nie napiszę ... to ... to ... nie zniknie ... nie przestanie istnieć ... ten stan ... katar nie minie ... na drugi dzień .

Ale ... ale po tygodniu minie ... raczej ... a jak ... mi też ... mnie ... hm ... się okaże .

2 komentarze:

  1. przemiły straszy pan.... tiaa to pojechałes troche teraz!

    OdpowiedzUsuń
  2. Leczony , czy nie leczony i tak minie dopiero po siedmiu dniach :):):) Sporo uzbierało Ci się problemów , pytań i rozterek , ale czy nie tak właśnie jest z miłością ? :):)

    OdpowiedzUsuń