wtorek, 28 grudnia 2010

Kijowo ...

cholera ... kijowo się czuję .
Nie ... to nie cholera ... chyba :) ... może tylko ... święta , brak ruchu , nadmiar stresu ... koniec roku .
Nie przepadam ... za końcówką ... czekanie na ... nowe szanse ... nowe możliwości .
Naiwny ... wiem .
Dziś ... spotkanie ... nowy burmistrz ... nawet spoko wygląda ... wysokie władze kompani ... nawet spoko wyglada ... ale dalej sprawy ... po staremu ... w punkcie wyjścia ... cholera ... człowieka bierze .
Dzień urlopu ... ma swoje plusy ... ale ... zawsze jakieś ... ale .
Muszę ... powinienem ... pozałatwiać ... parę spraw .
Powinienem ... się zapytać ...męczy mnie to trochę ... powinienem ... lecz się ... nie ... zapytam .
Powinienem ... pojechać ... do grodu ... taras w grodzie ... czad ... TAKIE ... zakończenie ... roku ... czterdziestolecia ... czad ... powinienem ... ale nie pojadę ... raczej :) ... bo cholera ... to ... i jeszcze siamto ... A sałatkę z krewetek by zrobiła ... obiecała ... kieliszków pół tuzina ... do białego ... mam :) ... ale ... nie mogę .
Cholera ... będę żałował .
Będę ... ale muszę pierwej ... załatwić kilka spraw ... nie wiem jak ... bo czy ktoś ... zna lekarstwo na ... głowę ... na głupie przeświadczenie ... ale też ... odcięcie się ... zerwanie ... kilku ... maleńkich ... więzów .
Swoją drogą ... jak tak spojrzę w ... historię mych ... nocy sylwestrowych ... to ... nie fajnie ... zawsze duch ... był w innym miejscu ... niż ciało .
Cholera ... źle się czuję ... nie ... nie uznam ... że to ... lata lecą ... to tylko chwilowy ... brak ... witamin ... albo ... witamin przesyt .

No właśnie ... jak by nie ... mandarynki ... to może ... bym ... coś zobaczył ... w oczach .

Tyle ... kijowo się ... czuję ... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz