Było ... fajnie ... a po powrocie ... hm ... jakaś masakra normalnie ... nie żebym nie lubił ... ruchu ... ale to co się w pracy dzieje ... trochę ... troszkę mnie przeraża :) ... jasne że ... nie narzekam ... lubię działanie .
Zwłaszcza ... że tak naprawdę ... to nie o pracę mi chodzi ... zbliża się ... sierpień ... a w sierpniu ... ma ... nie napiszę ... nie chcę zapeszać ...
Ale to wszystko nic ... to wszystko ... pikuś ... w porównaniu do ...
Dziś ... po długim zastanawianiu ... wybrałem się ... mimo nie pewnej pogody ... na rower .
DWIEŚCIE METRÓW PRZEJECHAŁEM .... I TRACH .
Facet wjechał we mnie . Ja jechałem przez skrzyżowanie głowną ... facet wyjechał z podporządkowanej ... NORMALNIE SZOK ... uczucie niesamowite ... wywaliłem się jak długi ... cud że mnie nie najechał ... biedaczek ... patrzył na samochód z lewej ... nie zauważył mnie ... bardzo przepraszał ... tyle stresu dzisiaj miał ... zaraz jedzie na parking i nigdzie już nie pojedzie ... bardzo przepraszał ... powiedziałem tylko że ... to mogła być kobieta z dzieckiem na bagażniku ...
miałem ochotę kopnąć go w ... ale nie zrobiłem tego ... zebrałem się ... pomasowałem kolano ... i pojechałem ... do przyjaciela :) . Trząsłem się ... jeszcze czas jakiś ... naprawdę dziwne uczucie .
Swoją drogą ... pełno baraństwa ... na drogach ... masakra ... jakaś .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz