Przed Grunwaldem ... musiałem załatwić kilka spraw ... hm ... załatwiłem ... swoją drogą ... chwilami sam się siebie boję :) ... chwilami muszę mieć ... coś strasznego w oczach ... ludzie ... mi ustępują ... robią to co ja proponuję ... choćby komisja ... do wyceny mieszkania ... m i M .
Chwilami mam pioruny ... ale po chwili ... mam świeczki w oczach ... nie potrafię spojrzeć w oczy ... mimo że ... to nie są ... TE oczy ... tylko ... tylko ... trochę :) ... podobne .
Wschód słońca ... witałem już ... na polach Grunwaldu ... hm ... słońca którego ... było BARDZO BARDZO dużo ... już wiem co czuli Krzyżacy ... nie mieli szans ... pewnie w 1410 było tak samo gorąco . Grunwald odwiedziłem ... po dwudziestu dwóch latach ... nie wiele się zmieniło ... na polach ... bo ja ... się trochę zmieniłem . W chwili jak spojrzałem ... na harcerzy ... dotarło to do mnie ... BARDZO :) . Nawet się trochę ... wzruszyłem ... trochę :) . Stare ... dobre ... czasy .
Stare ... dobre ... dobre ... wspomnienia .
A Grunwald 2010 ... rycerze ... super ... szacunek ... organizacja ... porażka ... i nie chodzi o paraliż komunikacyjny ... to oczywiste że musiał utworzyć się korek gigant ... mi przeszkadzał ... namiot dla vipów ... zasłaniający połowę pola bitwy ... namiot tyskiego ... obok pomnika ... ( cha cha cha ... akuat mi nie powinien przeszkadzać ... z oczywistych wzgledów ... i nie chodzi o ... :) ) ... wesołe miasteczko ż mi przeszkadzało ... mimo że było trochę z boku ... nic nie poradzę ... taki maruda jestem i już . Organizatorzy spieprzyli ... imprezę ... zrobili jarmark disco polo ... z wielkiej bitwy ... z wielkiej rocznicy . Wielka Bitwa ... mali ludzie ... niestety .
Dodam jeszcze ... że policja ... biedna ... zafundowała mi ekstremalny :))) ... przejazd przez pola Grunwaldu ... nawet mi się podobało ... mimo centymetrowej wrstwy kurzu na samochodzie ... i w samochodzie :))) ... i nawet fakt że było to ... BEZ NAJMIEJSZEGO SENSU ... nie zepsuł frajdy :) .
Na sztuczne ognie już nie czekałem ... a szkoda ... po dniu ogromnego upału ... nadeszła ... ogromna burza ... szkoda że mnie to ominęło ... podobno ... było ... ciekawie .
Ruszyłem w drogę ... właściwie sentymentalną :) ... odwiedziłem ... Stare Jabłonki ... Kątno ... na miejscu naszego obozu ... stoi dom ... a taka fajna łąka :))) ... tam była ... BRAMY ... też już nie ma ... może nigdy jej nie było ... może BYŁA tylko w mojej głowie ... może ... może nie było ... ale w mojej głowie ... JESZCZE jest ... jeszcze pamiętam ... komendanta ZHP ... w TAMTEJ chwili ... mógł tą bramą ... nawet szef szefów jechać ... nic nie było ważne ... hm ... nawet jeśli tej bramy nie było ... ja będę pamiętał tę CHWILĘ .
Kolejny wschód ... witałem ... na
ławce ... to też ... taka sentymentalna podróż ... właściwie :))) ... stare czasy . A chwilę za wschodem ... były Mikołajki ... też wspomnienia ... choć trochę ... inne .
Tym razem ... nie trzy godziny ... lecz trzy dni ... było faaajnie ... woda , słońce , łódka ... M i m ... też załapali bakcyla ... było ... faaajnie .
Nietety trzeba było wracać ... jeszcze tylko spływ Krutynią ... bajecznie czysta woda ... bajecznie niebieskie ważki ... bajecznie .
Było ...