piątek, 26 lutego 2010

Pierogi ...

Wczoraj ... narzekałem ... kijowy luty ... narzekałem ... marudziłem ... to ... MAM .
W mieście Z ... dziś przebywłem ... w serwisie ... siedziałem , czekałem ... w końcu wstałem ... i poszedłem ... mały spacer zawsze się przyda dla zdrowia ... ponad kilometr ... sporo ponad :) ... idę ... idę tak sobie i myślę ... czasem jak już naprawdę mnie mam co robić ... to tak dla zabicia czasu ... sobie myślę ... o pani z wózkiem ... o panach w bramie ... o szarej okolicy ... zbilżam się do celu ... rozgladam się w lewo ... w prawo ... w lewo ... i sobię idę ... jeden pas ... drugi ... staję na środku drogi ... by kulturalnie przepuścić samochód ... a TEN ... się zatrzymuje ... wysiada pan w granatowym ubraniu ... zakłada białą czapkę ... i grzecznie pyta ... co ja robię ... :))) na pierogi idę .
Ulica nazywa się ... Wolności ... ładna mi wolność ... :))) .

Pierogi ... pycha ... trochę drogie :) ... pięćdziesiąt dziewięć złotych - osiem sztuk ... pycha :) .

P.S.
a jak wracałem ... już po pasach :) ... mijajac panów w bramie ... się zastanawiałem ... czy gdyby tym panom ... przyszło by do głowy ... poprosić mnie o papierosa lub telefon ... a ponieważ ja ... nie palę ... a do telefony jestem trochę przywiazany :) ... musiałbym im odmówić ... i powstała by sytuacja ... taka sobie ... to ciekaw jestem czy panowie policjanci .... TEŻ POJAWILI BY SIĘ SPOD ZIEMI :))) .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz