sobota, 5 listopada 2016
Nie wiem ...
co życie ... Życie przyniesie .
Wczoraj ... była masakra .
Struty , czułem się koszmarnie ... KOSZMARNIE .
Do tego obcięcie wypłaty ... kurwa mam wyliczone co do złotówki ... rat , alimenty i opłaty ...
kurwa nie włączę jednak tego ogrzewania ... z jedzeniem to akurat dobrze ... po zatruciu taki post mi się przyda ... KURWA .
Szef naruszył świętość ... moją wypłatę ... MNIE .
Tak się nie robi .
Trzeba mieć odwagę ... powiedzieć w oczy .
Smutne ... właściwie to ... ŻAŁOSNE .
Wieczór spędziłem w salonie ( muszę to przyznać dzięki Aśce mam ten narożnik )
sam ... znaczy z trójką ... Trójką ... trójkową listą .
Rano obudziłem się wypoczęty ... świeci słonce ... a te jebane dwie stówy ... niech się nażre .
Rano napisała Aśka ... na basen się umawialiśmy .
Może zostaniemy kumplami ... może już jesteśmy ... tylko ona pisze ... dzwoni .
Nie ważne jak ma intencje ... fakt jest faktem .
A miłość ...
jeszcze żyję ... nigdy nie wiadomo kogo spotkam ... za rogiem .
Może tylko Trójka ... a może w któryś piątek ... wieczorem ... będzie ktoś .
A co ... nie ma się z czego śmiać ... wszystko jest możliwe .
Wczoraj na lotnisku ... lubię lotniska , nie lubię latać ... BOJĘ SIĘ ... zamknięcia i braku możliwości działania .
Leciałem raz ... podobało mi się ... małym samolotem ... wrażenia niesamowite .
Z pilotem Miga 29 ... albo Red Bulla ... zawsze bym poleciał .
No ale do sedna ... bylem na lotnisku ... lubię lotniska .
Lubie przyglądać się ludziom ... ich emocją ... najczęściej radości z wyjazdu z przyjazdu ... fajnie to wygląda .
Trochę zaściankowo się czuję ... słysząc ten międzynarodowy gwar ... nie mam talentu do języków ... ale czy czuję się gorszy ...
nie ... myślę że wszystko jest ... kwestią ... NATURALNOŚCI . Wypucowany , wychuchany czarny merc jest sztuczny ... Blondynka była naturalna .
tyle ... muszę się pozbierać ... na nowo wejść w rytm bloga ... życia ... Życia .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
zajrzałam...
OdpowiedzUsuń